Kręgi Wsparcia. Otwarte Drzwi. Kasia W.

Kasię w Ośrodku Dziennego Pobytu i Rehabilitacji Społecznej Osób z Niepełnosprawnością prowadzonym przez Stowarzyszenie Otwarte Drzwi na warszawskiej Ochocie trudno dziś złapać – akurat pojechała ze swoją asystentką Olgą do Urzędu Pracy. Lada moment zaczyna kolejny staż w kuchni „Czerwony Rower”. Poradzi sobie – co do tego wątpliwości nie mają ani koordynatorka Marta, ani asystentka Olga. Kasia nie ma jeszcze „swojego” wolontariusza – pomysł stworzenia  wokół niej Kręgu Wsparcia to świeża sprawa.

Pani Kasia jest dosyć wysoko funkcjonującą osobą, sądzę, że wokół niej będzie dosyć łatwo stworzyć Krąg Wsparcia. Jest na tyle samodzielna, że przy niewielkiej pomocy w środowisku Kasia w.może dobrze funkcjonować – przyznaje asystentka Olga (zna możliwości pani Kasi, bowiem to ona towarzyszy jej w wizytach lekarskich i urzędowych).

Nieźle rokuje, złapie bakcyla, tylko potrzeba nam trochę czasu – potwierdza koordynatorka Marta i dodaje: z dokumentacji Kasi wynika, że jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym, nasze obserwacje wskazują, że posiada większe możliwości. Do Otwartych Drzwi trafiła na warsztaty terapii zajęciowej, ale szybko okazało się, że zbyt dobrze funkcjonuje, przeszła więc do ośrodka dziennego pobytu przy Skorochód-Majewskiego 34. Sama przemieszcza się komunikacją miejską (jeżeli wcześniej zapamięta trasę), w ośrodku szczególnie chętnie przebywa z osobami wyżej funkcjonującymi.

Ale już sprawy formalne, urzędowe, opłacanie rachunków, także zakup nowych ubrań czy regularne badania i wizyty lekarskie – to sprawy, w których pani Kasia potrzebuje pomocy – tak wynika z obserwacji Olgi. Mimo tych trudności Kasia w mieszkaniu na Pradze Północ zamieszkuje sama. Jej ojciec wraz z partnerką i drugą córką mieszkają niedaleko, wspierają ją,  ale generalnie pani Kasia spędza czas w środowisku lokalnym: na ławce z sąsiadami czy na siłowni miejskiej – wyjaśnia koordynatorka. I dodaje, że Kasia radzi sobie nieźle. Mogłaby radzić sobie dużo lepiej, tylko brak jej motywacji. W mieszkaniu treningowym prowadzonym przez nas  przez trzy miesiące świetnie funkcjonowała, radziła sobie z większością zadań.  Teraz nie ugotuje obiadu, bo jej się nie chce, wychodzi z założenia: po co gotować dla jednej osoby?

Sama Kasia jest raczej oszczędna w słowach, przynajmniej gdy mowa o jej sytuacji rodzinno-domowej. „Ja na to pytanie nie chcę odpowiadać, to jest bardzo dla mnie osobiste”  ucina. O swoim charakterze mówi znacznie chętniej. „Mogę powiedzieć szczerze, że bardzo lubię wychodzić na dwór, spotykać się ze znajomymi, jestem osobą bardzo komunikatywną, jak kogoś zapoznam, to od razu bardzo chce mi się gadać z tą osobą. Chcę mówić o sobie, ale też chcę znać życiorys drugiej osoby. I jestem bardzo wrażliwa, jak widzę emocje u drugiego człowieka, to ja to samo odczuwam. I kiedy ktoś robi mi przykrość, wyzywa mnie albo krzyczy, po paru minutach już mi łzy same ciekną” – opowiada. Podobnie jest z jej zainteresowaniami: „to jest głębsza sprawa, przede wszystkim muzyka. Kocham muzykę, bo dodaje mi dużo otuchy, pomaga mi pokazywać innym osobom emocje poprzez śpiewanie. Lubię też gotowanie, jak byłam w domu treningowym, to bardzo się zmobilizowałam”.

Jej największym problemem jest samotność – by jej zaradzić i dać jej możliwość rozwoju, tworzony jest Krąg Wsparcia – aktualnie trwają poszukiwania wolontariuszy. Koniecznie w liczbie mnogiej, bo Kasia ma podejrzenie zespołu Williamsa, co sprawa, że targają nią silne emocje i szybko oraz mocno przywiązuje się do ludzi.  Obawiam się, że ze strony pani Kasi kontakt może być czasem zbyt intensywny dla wolontariusza  –  już zauważyliśmy, że nieraz przekracza granice choćby z praktykantkami. Dla niej z kolei przywiązanie do jednej konkretnej osoby, może się wiązać z emocjonalnymi niebezpieczeństwami – tłumaczy koordynatorka z ośrodka na Ochocie.  O ile tak się uda, lepiej dla pani Kasi zbudować kilka płytszych relacji, niż jedną głęboką – potwierdza asystentka.

Personel ze Skorochód-Majewskiego ma na oku między innymi 82-letnią panią Anię, dziarską, a przede wszystkim – asertywną wolontariuszkę. Kasia dobrze dogaduje się też z jedną z praktykantek. Marta dodaje: – Dobrze, żeby miała różne wzorce i korzystała z rozmaitych form spędzania wolnego czasu, a przy okazji uczyła się czegoś nowego. Żeby mogła aktywnie i ciekawie – spędzać czas z wolontariuszami, na przykład pójść na jakiś koncert. Muzyka to największy „konik” Kasi, ma słuch absolutny – gdy mieszkała w internacie, chodziła na zajęcia gospel, śpiewała w różnych chórach. Plan wobec niej przewiduje więc także zapisanie  na zajęcia muzyczne dla osób z niepełnosprawnością.  Chcielibyśmy, żeby częścią jej kręgu wsparcia były też osoby z zajęć muzycznych – wyjaśnia Marta. Ponadto, rozważamy z Kasią w niedalekiej perspektywie włączenie jej do wspólnoty, założonej wiele lat temu przez matkę jednego z uczestników.  Tam są osoby z głęboką niepełnosprawnością intelektualną, sądzimy, że pani Kasia mogłaby wobec nich pełnić rolę wolontariuszki – miałaby gratyfikację w postaci uznania społecznego, na którym bardzo jej zależy.

Docelowo natomiast, z różnych względów Kasia powinna jednak zamieszkać w mieszkaniu długoterminowym. Tyle też udało się ustalić z ojcem Kasi, choć o przyszłości córki nie chce rozmawiać. Rodzice generalnie boją się myśleć o tych sprawach – o własnej śmierci, o tym, co będzie z ich dzieckiem, gdy ich zabraknie. Ojciec pani Kasi w formularzu Kręgów Wsparcia pola odnoszące się do przyszłości zostawił puste – mówi Marta. I dodaje: musimy zrobić wszystko, żeby pani Kasia odnalazła swój krąg wsparcia, powinna wyjść z samotnego domu, dla własnego dobra psychicznego, ale i fizycznego. Bo pani Kasia jest osobą ze sporą otyłością, do walki z którą nie potrafi się zmobilizować. Przy odpowiednim wsparciu myślę, że jej stan zdrowia znacznie by się poprawił.

Kasia przyznaje, że z określeniem Krąg Wsparcia zaczyna się dopiero zapoznawać.  „Moim zdaniem to są takie osoby, które pomagają tym, którzy mieszkają sami. Na przykład mój tata może, nie daj Boże, wcześniej umrzeć i zostanę całkiem sama. Wtedy bym potrzebowała jakiejś osoby, która by mi pomagała. To są właśnie dla mnie Kręgi Wsparcia: żeby ktoś przy mnie był, żebym mogła pogadać, wyżalić się, otrzymać wsparcie”.

Swój docelowy Krąg Wsparcia pani Kasia wyobraża sobie jako połączenie przyjaźni i asystentury. „Chciałabym, żeby to było w jedną całość połączone, żebym mogła się z kimś spotykać jako koleżanką, kolegą, ale też żeby ta osoba mnie wspierała na co dzień”. Zapytana o obawy mówi „czuję, że nie powinnam mieć żadnych, skoro to ma być dla mnie wsparcie i pomoc. Chyba będzie dobrze, jestem otwarta na to, co mi zaproponują”.

Materiał opracowała dziennikarka Aneta Warzyńczak.